Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2013, Lipiec2 - 5
- 2013, Kwiecień1 - 8
- 2012, Listopad1 - 0
- 2012, Październik2 - 17
- 2012, Wrzesień2 - 3
- 2012, Sierpień6 - 9
- 2012, Lipiec2 - 7
- 2012, Czerwiec6 - 2
- 2012, Maj15 - 14
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2011, Grudzień2 - 0
- 2011, Październik2 - 3
- 2011, Wrzesień13 - 21
- 2011, Sierpień9 - 18
- 2011, Lipiec5 - 10
- DST 102.00km
- Teren 5.00km
- Czas 05:20
- VAVG 19.12km/h
- VMAX 39.00km/h
- Sprzęt Giant XTC W
- Aktywność Jazda na rowerze
Kierunek: Łowicz
Poniedziałek, 29 sierpnia 2011 · dodano: 29.08.2011 | Komentarze 9
Ok 18 wyruszyłam z domu by spotkać się z Pixonem w Brzezinach. Stamtąd zaczyna się nasza wspólna trasa do Dąbkowic Górnych, na działkę, w odwiedziny do cioci i wujka :)
Przejazd do Brzezin był niezbyt optymistyczny, gdyż pomimo późnej godziny, żar lał się z nieba, a ja niestety nie potrafię funkcjonować w takich warunkach. Jakoś jednak udało mi się dojechać do Pixona w pół godziny. Spotkaliśmy się na rynku w Brzezinach, jeszcze tylko małe zakupy i w drogę. Na początku jechało się średnio (>gorąco!!<), jednak wraz z obniżającą się temperaturą jechaliśmy coraz szybciej. Ostatnie 15km jechaliśmy koło 30km/h, aż zadziwiłam Pixona, że tak szybko jadę. Na szczęście nie było zbyt dużego ruchu samochodów, a w oświetleniu całej trasy pomogły nam lampki - ja wzięłam lampę Pixona, a on pożyczoną od Xangaza :) Takie oświetlenie się bardzo przydało, bo niestety cała trasa nie była oświetlona, nawet jedną latarnią. Na miejsce zajechaliśmy koło 21, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać do namiotu :)
Kolejnego dnia, wypoczęci i najedzeni pograliśmy z mym siostrzeńcem w nogę (zdjęcia będą później) - będziecie mieli okazję zobaczyć grającego Pixona, a później toczyliśmy pojedynki w Fifę 11 na PS3 i w Wii Sports grając sobie w Tenisa i Kręgle :) Na zakończenie miłego dnia było ognisko i oglądanie zdjęć :)
Pixon mowil, ze nie umie grac, a bardzo dobrze mu szlo :D
W poniedziałek (dziś), zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę powrotną-ja do domu, Pixon do pracy. Niestety wyjechaliśmy na tyle późno, że w Kołacinie musieliśmy się rozstać i Pixon pognał niczym torbeda do Łodzi. Jadąc wpadłam na pomysł by część trasy przejechać sobie lasem koło Brzezin, zamiast ulicą. Nie trwało to zbyt długo ale z pewnością przyjemniej niż jechanie 704ką między Tirami (dziś był ruch). Na trasie pomocny okazał się mój telefonik, który bezbłędnie wskazał mi drogę po bezdrożach do domu :)
<iframe src="" width="600" height="400" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0"></iframe>
Komentarze
Będę w najbliższy weekend w Łodzi.
To oczywiste, że rower wygrywa
siwy dobrze prawi, ze mnie piłkarz żaden, a i biegać nie chciałoby mi się na boisku :P Lubię za bardzo siedzący tryb życia, stąd wybór roweru na którym nic nie robię tylko siedzę :D